Msza święta krok po kroku (23) - Święty, Święty, Święty...

Bóg jest święty, stąd spotkanie z Nim powoduje w nas przerażenie. Dzieje się tak dlatego, że należymy do świata pełnego pomieszania tego, co piękne i kiczowate, dobre i złe, prawdziwe i fałszywe. Funkcjonujemy w świecie, w którym cofa się raz wypowiedziane słowo, w którym w imię miłości krzywdzi się innych ludzi. Pan Bóg zaś jest jednoznaczny, będąc krystalicznie czystym Dobrem, Miłością, Prawda, Oddaniem. Musi nas przerażać Jego Świętość, bo nieustannie cofamy się przed jednoznacznym opowiedzeniem się za Miłością, Prawdą. Nasze życie (sądy, decyzje, odczucia) jest mało przejrzyste, stąd zaskakuje nas i onieśmiela Boskie Światło. Oczy nieprzywykłe do takiej jasności tracą zdolność postrzegania. Nie są w stanie ogarnąć absolutnego piękna. Światło staje się w nas mrokiem budzącym trwogę. Równocześnie przeczuwamy, że jedynie życie święte, czyli nie po łebkach, nie w okraku pomiędzy „tak” i „nie”, może być spełnieniem. Dusimy się w oparach naszych kłamstw, obłudy, powierzchowności i niekiedy rozpaczliwie pragniemy świeżego powietrza prawdy. Zatruci skażoną wodą dwuznacznych słów spustoszonych przez nasz egoizm łakniemy czystej wody miłości. Stąd oprócz przerażenia rodzi się w nas fascynacja Bogiem, który jest klarowny jak górski strumień. Świętość Boga nie ma w sobie choćby cienia wyniosłości wobec tego, co pomieszane i zmącone. Swojej bowiem wielkości nie zawdzięcza przytłaczającej innych mocy, megalomanii, pogardzie i potępieniu, usuwających to, co niższe i gorsze, w cień. Ten, który jest Panem wszechświata podejmuje służbę wobec bezradnych stworzeń. Świętość Boga można porównać do piękna matki oddanej bez reszty swojemu małemu dziecku. Jej miłość jaśnieje nad niemowlakiem poprzez proste czynności – przewijanie kąpiel, karmienie. Najwyższy nie gardzi tym, co małe i pokorne. Uświadamiamy to sobie, gdy podczas Mszy śpiewamy hymn:

Święty, Święty, Święty, Pan Bóg Zastępów. Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej. Hosanna na wysokości. Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie.

Pan idzie do nas nie w przytłaczającej wielkości, ale poprzez proste, zwykłe rzeczy: chleb i wino. Jest bardzo blisko w swojej przejmującej odmienności od naszego poranionego grzechem świata, ale wkracza weń dyskretnie, jak potrafi to uczynić jedynie prawdziwa Świętość.

Kapłan kończy prefację i w tym śpiewie całe zgromadzenie łączy się z „mocami niebios” w uwielbieniu świętości i niezmierzonej wielkości Boga, Pana całego wszechświata. Tekst tej starożytnej aklamacji pochodzi z ksiąg biblijnych i pojawia się w liturgii rzymskiej dopiero na przełomie V i VI wieku. Genezy śpiewu „Święty” należy doszukiwać się w Psalmie 99, śpiewanym przy Arce Przymierza. Wychwala się w nim nieskończoną świętość Boga Jahwe.

W pierwszej części hymnu występuje także wyraźne nawiązanie do wizji proroka Izajasza. Ujrzał on w świątyni jerozolimskiej Boga siedzącego na tronie, a wokół serafinów śpiewających: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia jest pełna Jego chwały”. To, że trzykrotne wołanie „Święty” zostało przejęte z liturgii synagogalnej i zakorzeniło się w Modlitwie eucharystycznej, mogło być spowodowane walkami z arianami, sporem o równą Ojcowskiej boskość Wcielonego Syna Bożego. Na tym tle wydaje się, że było ono wyznaniem wiary w Chrystusa jako drugiej Boskiej Osoby.

W drugiej części „Sanctus”, rozpoczynającej się słowami: „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie. Hosanna na wysokości” dostrzegamy aluzję do okrzyku tłumu witającego Jezusa z gałązkami palm podczas Jego mesjańskiego wjazdu do Jerozolimy. Słowo „Hosanna” znaczy dosłownie „zbaw mnie”. W czasach Chrystusa był to okrzyk radości i pochwały. W śpiewie tym uwielbia się Jezusa oczekiwanego Mesjasza, który za chwilę uobecni się na ołtarzu i przyjdzie do nas w Komunii świętej, a pewnego dnia wprowadzi nas do niebieskiej Ojczyzny. Sprawowanie Mszy świętej jest przygotowaniem na powtórne przyjście Wcielonego Syna Bożego. Wykonywanie śpiewu „Święty, Święty…” jest najlepszym możliwym sposobem, poprzez który my, jako mieszkańcy ziemi, możemy duchowo łączyć się z naszymi niebiańskimi przyjaciółmi – aniołami oraz z całą wspólnotą zbawionych. Można powiedzieć, iż śpiewając ten hymn już teraz dotykamy nieba i uczestniczymy w niebiańskiej liturgii. W ten sposób uświadamiamy sobie naszą kapłańską godność i zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy „współobywatelami świętych i domownikami Boga”.


© 2019 Parafia Bożego Ciała. Wszystkie prawa zastrzeżone. Powered by Mega Group