Msza święta krok po kroku (5) - Zgromadzenie liturgiczne

Kiedy przychodzimy do kościoła, możemy mieć różne wyobrażenia o tym, co jest naszą powinnością, a także kim jesteśmy. Można nawet dojść do wniosku, że jesteśmy swego rodzaju klientami, traktujemy wówczas Kościół jak jakiś hipermarket, gdzie przychodzę coś dostać, załatwić, czy nabyć. Można też przychodzić do kościoła po to, aby coś zrobić. Wydawać by się mogło, że muszę się pomodlić lub coś wykonać. Co więcej, można żyć w przekonaniu, że Msza św. jest po to, aby ksiądz „zrobił Pana Jezusa na ołtarzu”. Jednak zdecydowanie nie są to właściwe wyobrażenia Kościoła oraz tego, po co jest Msza święta.

Sobór Watykański II mówi o zgromadzeniu liturgicznym w następujący sposób: „Chrystus jest zawsze obecny w swoim Kościele, szczególnie w czynnościach liturgicznych. Jest obecny w ofierze Mszy świętej, czy to w osobie odprawiającego, gdyż "Ten sam, który kiedyś ofiarował się na krzyżu, obecnie ofiaruje się przez posługę kapłanów", czy też zwłaszcza pod postaciami eucharystycznymi. Obecny jest mocą swoją w sakramentach, tak że gdy ktoś chrzci, sam Chrystus chrzci. Jest obecny w swoim słowie, albowiem gdy w Kościele czyta się Pismo święte, wówczas On sam mówi. Jest obecny wreszcie, gdy Kościół modli się i śpiewa psalmy, gdyż On sam obiecał: "Gdzie dwaj albo trzej są zgromadzeni w imię moje, tam i Ja jestem pośród nich". W tak wielkim dziele, przez które Bóg otrzymuje doskonałą chwałę, a ludzie doznają uświęcenia, Chrystus zawsze łączy z sobą swoją umiłowaną Oblubienicę, Kościół, który wzywa swego Pana i przez Niego oddaje cześć wiecznemu Ojcu.” [Konstytucja o Liturgii świętej „Sacrosanctum Concilium”, nr 7].

W kontekście powyżej zacytowanego tekstu konstytucji soborowej wypada przytoczyć myśli św. Pawła, zawarte w jego Liście do Efezjan: „A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga - zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha” (Ef 2, 19-22).

Na Mszę świętą przychodzimy, bo to się Bogu należy i jest sprawiedliwe wobec Niego. Przychodzimy, aby Boga uwielbić, bo jak mówił św. Ireneusz: „sami jesteśmy Jego chwałą”. Przychodzimy na Mszę nie, aby coś zrobić, ale aby przyjąć samego Jezusa. Jesteśmy wtedy naprawdę Kościołem. Słowo „Kościół”, po grecku εκκλησία, oznacza „zwołanie”. Bóg nas zwołał w Chrystusie i naprawdę nas do Siebie dołączył. Tak ściśle nas przyłączył, że, według słów Ewangelii wg św. Jana, jesteśmy jak gałązki krzewu wszczepione w krzew winny. Jesteśmy z nim połączeni tak, że Jego życie - soki tego krzewu, płyną w naszych żyłach, a Jego życie jest w nas. Jesteśmy świątynią budowaną, by stanowić dom Bogu przez Ducha.

Jesteśmy na Mszy świętej nie po to, że jest coś do zrobienia, ale dlatego, że zostaliśmy wybrani. Zostaliśmy zwołani przez Chrystusa do Wspólnoty, która przerasta nasze wyobrażenia, w której sam Chrystus Jezus, działa, głosi, oddaje się dla nas i przez nas. Gdy się modlimy, On jest z nami, gdy czytamy słowo Boże, to On je głosi, gdy kapłan odprawia Eucharystię, to sam Chrystus ją sprawuje, gdy kapłani ofiarowują Ciało i Krew Jezusa, to On sam oddaje Ciało i Krew. Naprawdę powinniśmy dokonać w swojej mentalności rewolucję i uświadomić sobie tę niewyobrażalną godność, niezwykłe wybranie, którego doświadczamy podczas każdej Mszy świętej. To właśnie w niej możemy doświadczyć tego, że Chrystus każdego z nas wezwał po imieniu.

W czasie swojego nawrócenia św. Paweł, gdy zmierzał do Damaszku, usłyszał od Jezusa pytanie: „Dlaczego mnie prześladujesz?”. Było to już długo po śmierci Jezusa i Szaweł, jako gorliwy faryzeusz, ścigał jakąś sektę wyznawców Jezusa. On nigdy nie występował przeciwko nauce Jezusa. To wydarzenie ma nam uświadomić, tak jak wtedy Pawłowi, że Kościół jest prawdziwym Ciałem Chrystusa. Paweł naprawdę w to uwierzył i sam głosił tę prawdę w swoich listach, mówiąc, że Jezus jest Głową, a my wszyscy pozostałymi członkami Ciała i to rzeczywiście, naprawdę. To nie jest żadna metafora. Szaweł prześladując chrześcijan, w tym Szczepana, prześladował samego Chrystusa, zgodnie z tym co słyszymy w Ewangelii: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Chrześcijanie z Chrystusem są naprawdę połączeni.

Jeżeli jesteśmy prawdziwym Mistycznym Ciałem połączonym z Chrystusem, to wówczas, gdy kogoś pośród nas brakuje, to wtedy owo Ciało jest pokaleczone. To tak jakby w tym Ciele nie byłoby palca lub ręki. Dlatego nie może być tak, że raz mi się chce być, a raz nie, raz się staram, a kiedy indziej mi się nie chce. Czasem jestem bez grzechu ale częściej nie chce mi się z nim walczyć. Kiedy mnie nie ma, to wówczas Ciało cierpi, bo jest okaleczone. Dzieje się to wszystko w czasie Mszy świętej - kiedy kapłan zanosi nasze modlitwy, są to modlitwy samego Chrystusa, który nas pociąga, który razem z nami woła, a właściwie to my wołamy z Nim. Ze swoją Ofiarą składa również każdego z nas swemu Ojcu, nikogo przy tym nie pomijając. Nie wystarczy tylko przyjść, trzeba się dać pociągnąć Głowie, która nam przewodzi. Trzeba być ze względu na Niego, a On się wszystkim tym zajmie. Eucharystia jest po to, abyśmy przyjęli Jego obecność i uwierzyli w Jego działanie.


© 2018 Parafia Bożego Ciała. Wszystkie prawa zastrzeżone. Powered by Mega Group