Msza święta krok po kroku (8) - Spowiedź powszechna

Zbawienie jest tym co się otrzymuje. Pan Bóg daje zbawienie, to nie tyle my je zdobywamy, co z łaski je otrzymujemy. Dlatego na początku Mszy świętej, po znaku krzyża i pozdrowieniu rozpoczyna się nasze uniżenie, spowiedź powszechna czyli przyznanie się do winy, publiczne wyznanie, że jesteśmy grzeszni. Tego wymaga Eucharystia, żebyśmy stanęli w pokorze i uniżeniu przed Bogiem, bo nie jesteśmy godni uzyskać tego, po co na nią przyszliśmy, czyli zbawienia. Nie jesteśmy godni z powodu naszych grzechów. Pokora to prawda o nas samych. Jeśli staję w pokorze, to w pełni świadomości tego, co jest we mnie dobre i tego, co jest we mnie złe. Uniżenie natomiast jest świadomością mojego położenia, tego że jestem na niskości, że w różny sposób grzech trapi moje życie, uszkadza to, co jest święte we mnie. Grzech czy nawet jakaś słabość sprawia, że faktycznie nie jestem godny tego, po co przyszedłem, nie jestem godny zbawienia i mogę je tylko i wyłącznie otrzymać z łaski. Dlatego na samym początku Mszy świętej stajemy w tej właśnie świadomości, przystępując do wyznania grzechów.

Można jeszcze na to spojrzeć z innej perspektywy. Msza święta jest ułożona jakby z trzech stopni. Tak samo jest z życiem duchowym każdego z nas, które w zasadzie przechodzi przez trzy okresy.

Pierwszy to oczyszczenie, kiedy Pan Bóg przygotowuje naszą duszę na swoją obecność, przygotowuje naszą duszę, nasz rozum, naszą wolę na to żeby byłą godna z Nim przebywać.

Drugi etap to oświecenie, czyli czas w naszym życiu duchowym, kiedy Pan Bóg dzieli się swoją wiedzą z nami, daje nam takie patrzenie na świat, które coraz bardziej staje się naszym patrzeniem, ale de facto jest Jego perspektywą. Daje nam zrozumieć kim my jesteśmy, daje nam poznać siebie.

Trzeci etap życia duchowego to zjednoczenie, czyli takie przebywanie z Panem Bogiem, którego już nie sposób rozłączyć. Jak piszą mistycy, dusza staje się zupełnie upodobniona do Boga i jest z nim cały czas w zjednoczeniu.

Podobnie Msza święta rozpoczyna się oczyszczeniem, potem słuchamy słów Pisma Świętego i jesteśmy oświecani Bożą wiedzą, a na koniec przyjmujemy Eucharystię, którą najpierw celebrujemy po to, aby doświadczyć zjednoczenia. Wszystko zaczyna się od pierwszego stopnia czyli od oczyszczenia.

Można się zapytać: dlaczego dzieje się to publicznie? Dlaczego by nie mogło być tak, że każdy z nas w pokorze i uniżeniu stanie sobie wewnętrznie przed Panem Bogiem i zanim się Msza Święta rozpocznie, to Pana Boga za grzechy przeprosi. Jednak grzech nie jest sprawą prywatną, tak samo jak zbawienie. Zbawiani jesteśmy wspólnie w Kościele i z Kościołem. Komunię Świętą przyjmujemy tę samą wszyscy razem i w niej jesteśmy jednoczeni. Również grzech przeżywamy w Kościele. Nasz grzech uszkadza relacje między nami a innymi ludźmi, czy to może przynosi zgorszenie, które odsuwa ludzi od Boga, wprowadza brak pojednania pomiędzy członkami Kościoła. Nasz grzech wyłącza nas ze wspólnoty świętych. Nie jesteśmy już w jedności z Bogiem, ale też i z tymi wszystkimi, którzy dotarli do nieba i którzy już w niebie świętują swoje zbawienie. Nie jesteśmy w jedności z Najświętszą Maryją Panną, ze świętymi. Nasz grzech nas odcina od społeczności wszystkich świętych.

Kościół zna dwie formy pierwszego aktu pokuty, czyli tego, który rozpoczyna się od słów „Spowiadam się…”. Pierwsza jest bardziej rozbudowana i używa się jej w nadzwyczajnej formie rytu Mszy świętej, czyli tak zwanej Mszy przedsoborowej lub też zwyczajowo, Mszy Trydenckiej. Ta pierwsza forma polega na tym, że najpierw kapłan wypowiada tę formułę „Spowiadam się...”, następnie ministranci lub wierni modlą się za kapłana i dopiero wtedy wierni wypowiadają formułę „Spowiadam się...”, a kapłan modli się za nich. Dodatkowo przywołuje się Najświętszą Maryję Pannę, św. Michała Archanioła i Świętych Piotra i Pawła.

Najpierw przed Bogiem uznaję, że jestem grzeszny, ale uznaję też przed Kościołem, że mój grzech wprowadził właśnie w ten Kościół jakiś rozłam i jakieś zło, nieczystość, coś nie jest godne Boga. Przed tymi wszystkimi, których w jakiś sposób dotknęło zło moich czynów, uznaję to, że jestem winny, że potrzebuje oczyszczenia i przychodzę prosić o miłosierdzie. Jednocześnie też słucham tych wszystkich którzy stoją ze mną, nikt z nas nie jest sprawiedliwy. Dlatego również kapłan prosi o modlitwę, o to, aby Pan Bóg oczyścił go z grzechów. Dlatego odbywa się to w dialogu, słuchamy się siebie nawzajem i nie robimy tego po cichu. Każdy z nas przyznaje się przed wszystkimi: Tak, jestem grzesznikiem i potrzebuję Bożego Miłosierdzia. Kiedy uznaję to przed Bogiem i spowiadam się, uderzając się w piersi trzykrotnie, przyznając się, że to moja wina, że ja jestem winny moich grzechów, że ja jestem winny zła, które popełniłem.

Wtedy zmienia się perspektywa, zaczynamy z ufnością prosić tych, których mój grzech dotknął, o to, aby modlili się do Pana Boga, aby wyprosili przebłaganie moich grzechów, ale jednocześnie znowu nie zapominajmy, że przez innych jesteśmy proszeni, aby za nich się wstawiać z ufnością, czekając na przebaczenie, które nas dopuści do stołu Pańskiego, abyśmy mogli z czystym sercem słuchać pouczenia Bożego i celebrować Najświętszą Ofiarę. Dlatego Kapłan na końcu wypowiada formułę, która jest rozgrzeszeniem, w którym kapłan wstawia się w imieniu wszystkich, prosząc o to, aby Bóg się nad nami zmiłował. W związku z tym ta spowiedź powszechna dotyczy wyłącznie grzechów lekkich, czyli tych, których nie popełniliśmy z pełną świadomością czy dobrowolnością, które się po prostu zdarzają. Niezwykle ważne jest to, abyśmy tej spowiedzi powszechnej nie przeżywali prywatnie, ale ze wszystkimi, uświadamiając sobie, że jesteśmy na Mszy świętej jako Kościół, czyli ci, którzy nawzajem noszą swoje ciężary. Jedni drugich prowadzimy w wierze. Budujemy wtedy prawdziwą jedność.


© 2018 Parafia Bożego Ciała. Wszystkie prawa zastrzeżone. Powered by Mega Group