Światowe Dni Młodzieży - Skrawek nieba

Moją drogę do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie rozpoczęłam długo przed lipcem 2016 r., a to wszystko dlatego, że jako wolontariusz byłam aktywnie zaangażowana w przygotowanie Dni w Diecezji. Prowadziłam fanpage ŚDM naszej diecezji, pomagałam w punkcie przyjęć w sąsiedzkiej parafii, poza tym napisałam kilka artykułów i tłumaczeń dla Krakowa. Wszystko to sprawiało, że z każdym dniem coraz bardziej nie mogłam się doczekać, kiedy to wszystko się w końcu zacznie.

Podczas Dni w Diecezji byłam odpowiedzialna za diecezjalne Centrum Informacyjne, a to wiązało się z pracą przed komputerem i licznymi zadaniami, zaczynając od zbierania informacji z punktów przyjęć, a kończąc na kontakcie z mediami. Przez taki, a nie inny zakres obowiązków, nie miałam większego kontaktu z pielgrzymami, którzy przyjechali odwiedzić naszą diecezję. Pamiętam, że widziałam zdjęcia, filmiki, komentowałam je, pisałam i mówiłam o tym innym, a jednocześnie sama nie do końca „czułam” tę atmosferę. Mimo wszystko ten czas był mi potrzebny i dziś wiem, że Pan Bóg wtedy też bardzo mocno działał w moim życiu. Z tego tygodnia bardzo dobrze zapamiętałam wspólną Eucharystię w Bazylice Mariackiej. Kolorowy tłum ludzi o różnych kolorach skóry, mówiących w różnych językach, a jednak bardzo dobrze siebie nawzajem rozumiejących. To była już bardzo namacalna zapowiedź tego, co później działo się w Krakowie.

Do Krakowa dotarłam… na własnych nogach. Przez ponad trzy tygodnie przed wydarzeniami centralnymi, z krótką przerwą na Dni w Diecezji, brałam udział w Pielgrzymce Kaszubskiej, która tego roku wyjątkowo kończyła się w Krakowie. Jeszcze dziś pamiętam moment wejścia do miasta. Byliśmy bardzo zmęczeni, ale jeszcze bardziej radośni.

Podczas wydarzeń centralnych byłam wolontariuszem w sekcji medialnej. Zajmowałam się zbieraniem informacji i pisaniem artykułów na oficjalną stronę internetową ŚDM. To był bardzo intensywny czas, w którym odkrywałam w sobie talenty, o których wcześniej nawet nie wiedziałam. Jednocześnie miałam możliwość uczestniczenia w wielu wydarzeniach. Bardzo dobrze pamiętam katechezę polską, którą prowadził bp Dajczak. Mieliśmy możliwość zapisania na karteczkach pytań do biskupa, a on później na niektóre z nich odpowiadał. Powiedział nam wtedy, że bardzo by chciał odpowiedzieć na nie wszystkie, ale nie jest w stanie tego zrobić, dlatego zabierze je ze sobą i będzie się modlił, żeby Pan Bóg w jakiś inny sposób nam na nie odpowiedział. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i było świadectwem prawdziwej wiary.

Szczególnie zapamiętałam też rozmowę z księdzem z Francji, który przyjechał do Krakowa z grupką młodzieży, by jak sam mówił, pokazać im, że są na świecie miejsca, gdzie można publicznie modlić się i nie bać się, że ktoś może ci za to zrobić krzywdę. Przyjechali oni do Krakowa tuż po tym, jak we Francji został zamordowany ksiądz.

Takich sytuacji, spotkań i wzruszeń można by podawać bardzo wiele. Ogromne wrażenie robiły na mnie spotkania z papieżem. Przeżyłam bardzo mocno Drogę Krzyżową. Miałam możliwość odbyć dziesiątki niezwykłych rozmów z bardzo różnymi ludźmi. Ale myślę, że taką kwintesencją tego czasu jest to, co wydarzyło się na Campusie Misericoridia. Rzesza ludzi, bardzo różnych, a jednocześnie tak bardzo do siebie podobnych. Wszechobecna radość, pomimo zmęczenia, niewygody, różnych małych i dużych niedogodności. Miałam okazję modlić się podczas czuwania z papieżem w sektorze VIP, otoczona prawie samymi biskupami i kardynałami. W momencie, w którym wystawiono Najświętszy Sakrament, wszyscy bez wyjątku uklęknęli. Wtedy pomyślałam sobie, że tak właśnie będzie wyglądać Niebo. Każdy z każdym, bez względu na kolor skóry, język, narodowość, bez podziałów na lepszych i gorszych, ważnych i mniej ważnych. Każdy ramię w ramię uklęknie i spojrzy na Niego i będzie wspólnie go uwielbiał.

To był wspaniały czas, czas umocnienia w wierze, zachwytu na nowo Kościołem i Panem Bogiem, wszechogarniającego dobra i radości, entuzjazmu i młodości. To był czas, który chciałabym i mam nadzieję, że przeżyję kiedyś jeszcze raz, w innym zakątku świata. Polecam każdemu!

Niestety z różnych względów nie będę mogła uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży w Panamie. Już teraz bardzo żałuję i zazdroszczę tym, którzy tam są, bo z pewnością będzie to dla nich czas cudów. Ale wiem, że aby brać udział w ŚDM wcale nie potrzeba jechać aż do samej Panamy. W całej Polsce organizowane są spotkania młodych w łączności z papieżem i młodymi w Panamie. W naszej diecezji organizowane jest wydarzenie „Gdynia PANAma”, na które mam nadzieję się wybrać. Będziemy modlić się i uwielbiać Boga w tym samym czasie, w którym młodzi w Panamie będą przeżywać czuwanie z Ojcem Świętym. Myślę, że takie spotkania są pięknym świadectwem powszechności i jedności Kościoła. Już nie mogę się doczekać tego dnia i wiem, że tam będą się działy piękne rzeczy.


© 2019 Parafia Bożego Ciała. Wszystkie prawa zastrzeżone. Powered by Mega Group