[24h dla PANA]: Przygotowanie do spowiedzi (1)

„Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich - w Chrystusie Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie. Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili”. [List św. Pawła Apostoła do Efezjan 2, 4-10]

Doświadczenie Pojednania jest czymś wstrząsającym: oznacza dosłownie przejście od śmierci do życia. Ten fragment to zaproszenie także dla ciebie, abyś zobaczył w nim siebie. Propozycja zbawienia i pełnego szczęścia otwiera cię na zweryfikowanie twojego życia, stojąc w obliczu Chrystusa. Fragment z Listu do Efezjan daje ci możliwość spojrzenia z odwagą i pokorą na twoją sytuację duchową i życiową. Które z tych doświadczeń jest obecnie twoim udziałem?

1. „Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, na razem z Chrystusem przywrócił do życia”.

Nigdy nikomu nie powierzyłem bez reszty mojego życia, nie wiem dobrze, co oznacza kochać i być kochanym. Nie wystarcza mi to życie, którym żyję; gdzie mogę odnaleźć to, czego potrzebuję?

Dostrzegam kontrast miedzy Twoją dobrocią a moim ubóstwem, między Twoją pełnią, Twoim „wszystkim”, a moją nicością, moim „nic". Nie czuję się godzien, aby przebywać w Twojej obecności (por. Mt 8, 8), nie wiem nawet, czy mi przebaczysz. Był taki czas, kiedy podążałem za Twoim nauczaniem, ale teraz jestem daleko. Czuję, że Ciebie potrzebuję, ale nie wiem, co mam czynić.

2. „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga”.

Kocham moja wolność i nie podoba mi się myśl, że moje życie miałoby być dziełem kogoś innego: dlaczego miałbym przed kimś zdawać rachunek? A jednak czasami, w samotności lub w towarzystwie innych, ogarnia mnie dziwny smutek: czegoś mi brak i nie jestem w stanie sam osiagnąć szczęścia, którego szukam. Panie, potrzebuję Ciebie, aby uratować moje życie.

3. „nas (...) razem z Chrystusem przywrócił do życia (...), aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie".

Osoba Jezusa uderza mnie i fascynuje, jest wstrząsem dla rzeczy, ktore uważam za pewniki. Znam Jego słowa i uważam Go za wzór zycia, mimo że czasem trudno Go naśladować. Jednak Chrystus nie chce być ideałem, wzorem, za którym należy iść: On chce być Panem mojego życia, chce, abym uznał w Nim Boga. Mówili mi, że to On jest odpowiedzia na każde pytanie, które mnie nurtuje, ale nadal się opieram: czy naprawdę trzeba być posłusznym, aby stać się wolnym?

4. „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili”.

Moje życie nie jest pozostawione przypadkowi: jest dziełem Kogoś, istnieje stworzony dla mnie plan. Rozumiem, że prosisz mnie robienie wielkich rzeczy, abym mógł kroczyć za Tobą tą drogą. Nie wiem, czy jestem do tego zdolny: Twoja droga wiedzie również przez Krzyż. Mówili mi, że prawdziwą radością, największą łaską jest podążanie za Tobą tą samą drogą, którą Ty przebyłeś [por. Papież Franciszek, Homilia w kaplicy Domu św. Marty. 28.05.2013]. Ale mam jeszcze tyle wątpliwości i boję się pójścia krok w krok za Tobą.

 

Pogłębiona analiza sytuacji osobistej

1. „Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia”.

Doświadczyłem, jak smutna jest samotność: kiedy z zazdrością strzegę mojego czasu i mojej energii, odkrywam, że jestem jeszcze bardziej samotny i nieszczęśliwy. Mówili mi, że życie jest dane po to, aby je ofiarować, aby przeżywać je w jedności z Tobą i z innymi. Rozumiem to: śmierć jest absolutną samotnością, a każde doświadczenie samotności daje przedsmak rozpaczy, pustki śmierci. To jest także kwintesencja mojego grzechu: nieuporządkowanie, rozproszenie, pustynia. To był mój świadomy wybór, aż stał się niemal przyzwyczajeniem, niezmiennym stanem mojego wnętrza. Sens mojego postępowania jest mi już teraz obojętny. Wielu ludzi żyje, kierując się jakimkolwiek instynktem, nie robiąc sobie zbytnich problemów: dlaczego i ja nie miałbym tak czynić? W gruncie rzeczy nikomu przecież nie robię krzywdy. I tak żyję z dnia na dzień i pozwalam, aby niosły mnie przyzwyczajenia, moje i innych: bez żadnej niemal ochoty, nie znajdując w tym już nawet przyjemnosci. Chcę życia lekkiego, łatwego, pragnę cieszyć się czasem, który został mi dany, nie zadając zbyt wielu pytań. Ciagle szukam nowości, nowych bodźców, szybko się nudzę i nawet w relacjach z innymi już przy pierwszej trudności jestem gotowy poddać się, zbyt wiele się nie zastanawiając. Moje wybory i moje obietnice są uwarunkowane emocjami, które odczuwam w danym momencie: gdy tylko ulegną one zmianie, natychmiast czuję w sobie pustkę i nie widzę żadnego celu, dla którego warto żyć. To również jest doświadczenie śmierci.

W rzeczywistości dobrze wiem, że usprawiedliwienia i fałszywe mity jedynie przyczyniają się do tego, że jestem coraz bardziej nieszczęśliwy. Poszukiwanie podstawowego powodu mojego niepokoju będzie oznaczać, że zadam sobie naprawdę pytanie, komu powierzam moje życie, w kim lub w czym pokładam nadzieję na bycie szczęśliwym. Muszę nadać sens temu, kim jestem, i temu, czym żyję. Nie wystarcza mi szczęście, które będzie zależało jedynie od sytuacji lub od mojego nastroju, nie wystarcza wolność, która nie poddaje się nikomu ani niczemu.

Prawda jest taka, że niczym na to nie zasłużywszy, jestem kochany miłością ogromną i wieczną. Oferujesz mi możliwość uzyskania pełni: przywróciłeś mnie do życia, biorąc moją śmierć na siebie. Ta świadomość sprawia, że upadają wszystkie bariery, które oddzielają mnie od Ciebie. Trudno pozostać obojętnym wobec takiej miłości. „Nie można poznać Jezusa bez angażowania się wraz z Nim, bez zaryzykowania życia dla Niego” [Papież Franciszek, Homilia w kaplicy Domu św. Marty, 26.09.2013]: prosisz mnie, abym Ci zaufał i abym postawił na Twoją wierność, ale nie wiem, czy jestem gotowy.

2. ,,Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga”.

Życie według Twojego prawa nie zawsze jest łatwe, a jeszcze trudniej jest pogodzić się z całkowitą zależnością od Ciebie. Daję tak dużo z siebie, angażuję się w parafii i pracuję jako wolontariusz, staram się jak najlepiej wykonywać moje obowiązki w pracy i w rodzinie. Dlaczego miałbym potrzebować Ciebie, aby być ,,dobrym”? Kiedy grzeszę, odpowiedzialność spada na mnie, kiedy robię coś dobrego, jest to Twoim darem: na czym zatem polega moja wolność? Są w moim życiu konkretne znaki, fakty, które poruszają coś we mnie, które na chwilę otwierają mi oczy. Są w nim pragnienia wielkie i czyste. A jednak to mi nie wystarcza. Nie ufam do końca, przyciągają mnie pozycje kompromisowe. W chwilach próby zadaję sobie pytanie, czy naprawdę cokolwiek Cię obchodzę. To jest właśnie kluczowe pytanie, pierwszy skok wiary, najbardziej decydujący: dokonać wyboru, czy wierzyć, czy też nie, że mnie kochasz, że chcesz działać w moim życiu, nie odbierając mi wolności. Obawa przed tym, że nie jest się naprawdę kochanym, jest korzeniem każdego grzechu. Ale jedna rzecz jest dla mnie jasna: sam siebie nie zbawię. Nie narzucasz mi swojej pomocy, ale kiedy myślę, że mogę wszystkiego dokonać własnymi siłami, odkrywam, że jestem słaby: uważam, że wiem, co jest dobrem, ale nie zawsze jestem w stanie je czynić (por. Rz 7, 18-19). ,,To jest nasze życie: iść, poddając się łasce, ponieważ Pan nas umiłował, zbawił nas, przebaczył nam, Pan uczynił wszystko, i to jest łaska, łaska Boża. My ruszamy w drogę, poddając się łasce Bożej (...), a to otwiera przed nami szeroki horyzont" [Papież Franciszek, Kongres diecezji rzymskiej (Convegno diocesano del Vicariatus Urbis) 2013]. Twoja łaska nie wyklucza mojej wolności: raczej otwiera przed nią następny horyzont. Zbawienie przychodzi jako coś niespodziewanego, co rozbija schematy i monotonię zawsze jednakowych dni, i nie zawsze odpowiada moim pragnieniom lub moim przewidywaniom. Jest łaską, Twoim dobrowolnym darem. Ale mimo to Ty nie gardzisz dziełem moich rąk. Wiara jest pierwszym z Twoich darów, ale ja mam ten dar przyjąć, strzec go i sprawić, aby wzrastał: wiara będzie żywa pod warunkiem, że będę wciąż pogłębiał moje spotkanie i przyjaźń z Tobą. Także moje człowieczeństwo daje świadectwo, że nie jest bez znaczenia to, co robię: pragnienia, aspiracje, zdolności, które mi dałeś, mają się spełniać w dobru. Do mnie należy decyzja przyjęcia zbawienia, które już wcześniej zostało mi zaoferowane. Idąc sam, upadam; trzymając się Ciebie, otrzymuję wsparcie także w walce i w pokusach, które pojawiają się każdego dnia. Dlatego tak ważne jest pozostawać w jedności z Tobą poprzez modlitwę i Sakramenty.

„Radzę wam, abyście pamiętali o darach otrzymanych od Boga, aby przekazać je z kolei dalej. Uczcie się odczytywać na nowo swą osobistą historię, bądźcie też świadomi wspaniałego dziedzictwa pokoleń, które was poprzedziły" [Benedykt XVI, Orędzie na XXVIII Swiatowe Dni Młodzieży, p. 2]. Kiedy przyglądam się uważnie mojej historii, dostrzegam, że pełna jest osób i doświadczeń, w których Ty robisz pierwszy krok, wychodząc mi na spotkanie. Chciałbym tym wyznaniem, tą spowiedzią zobowiązać się do odnowy mojego spojrzenia, abym umiał rozpoznawać znaki Twego przejścia w moim życiu. Chcę, aby moj rachunek sumienia rozpoczął się od okazania wdzięczności.

 

Ciąg dalszy – w przyszłą niedzielę.

[Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, Bóg bogaty w miłosierdzie (Ef 2,4). Dodatek duszpasterski. 24 godziny dla Pana (13-14 marca 2015). Wyd. Przystanek Jezus, Gubin 2015, s. 11-16]


© 2019 Parafia Bożego Ciała. Wszystkie prawa zastrzeżone. Powered by Mega Group